czyli telewizja od d... drugiej strony
Blog > Komentarze do wpisu

Kilka słów o krzewie. Dzisiaj koniecznie.

To jeden z najlepszych filmów Agnieszki Holland. Film prawdziwy, porywający swoją normalnością, kameralnością mimo rozmachu z jakim został zrealizowany i siłą emocji jakie daje widzowi. Niezależnie od wieku, i tego czy ma jakiś stosunek do dawnej, słusznie minionej rzeczywistości...

wojtko.pl Trzyodcinkowy serial dzieje się między styczniem a sierpniem 1969 roku. Zaczyna się od zbitki obrazów z epoki: młodzież tańcząca twista kontra czołgi na ulicach, potem protesty z flagami i wreszcie pierwsze ofiary. A potem? Potem ludzi idący do pracy, bo nastał kolejny normalny dzień. Jest w filmie kilka scen wręcz wybitnych, jak choćby ta, kiedy zwrotniczy na placu Wacława przestawia tory, leniwie wyjmuje bułkę, i nagle kątem oka dostrzega chłopaka z dwoma kubłami, który oblewa się płynem i podpala tuż przed wejściem do muzeum. Płonąc, biegnie i krzyczy. Ludzie natychmiast rzucają się by go ratować, ktoś wzywa karetkę, a wszystko to w biegu, w ciągłym pozornie chaotycznym ruchu, jakby widziane oczyma przechodniów. Chcąc nie chcąc za sprawą tego realizacyjnego zabiegu stajemy się częścią tego wydarzenia, jesteśmy jego uczestnikami i czujemy zarówno grozę, jak i nierealność całej sytuacji. Zaskoczenie, które potem przeradza się w strach? Trwogę?To był akt samospalenia, jakiego dokonał praski student Jan Palach. Akt beznadziejny i ostateczny. O samym bohaterze wiadomo niewiele. Po sierpniu 1968 planował z kolegami akcje, którymi chcieli obudzić czechosłowackie społeczeństwo z letargu i sprowokować do działania na rzecz wolności Czechosłowacji. Mieli na przykład wedrzeć się do studia radiowego. Kiedy studenckie protesty nie odnosiły skutku, Palach 16 stycznia 1969 r. podpalił się na schodach Muzeum Narodowego przy placu Wacława, potomnym zostawiając listy.

Ale film nie opowie nam jego historii, ani nie da odpowiedzi na mnożące się wokół niego i jego czynu pytania. Bo to nie jest film o Palachu ani o jego bohaterskiej śmierci. To film o konsekwencjach jego czynu... Jedną z nich jest podobna śmierć w płomieniach 19-letniego studenta Jana Zajica, który miesiąc po Palachu oblewa się łatwopalnym płynem i połyka truciznę. Tylko zbiegiem okoliczności jego śmierć nie stała się żadnym symbolem. Jego akt nie miał świadków, jego list przeszedł bez echa. Scenarzystę Štepána Hulika zainteresowało w tej historii coś innego, nie sam gest, który równie dobrze można nazwać bohaterskim czynem, jak egzaltowanym gestem młodego człowieka, który nie zdawał sobie sprawy z tego, że wielką krzywdę robi nie systemowi, tylko własnej rodzinie. Scenarzystę zainteresowały konsekwencje tego czynu i proces, który był jego efektem, i czymś wyjątkowym.

Główną bohaterką filmu jest więc młoda pani mecenas Dagmar Burešová broniąca prześladowanych przez system. Kilka tygodni po śmierci syna przychodzi do niej matka Palacha i prosi ją, aby reprezentowała ich rodzinę w procesie, jaki chcą wytoczyć jednemu z prominentnych funkcjonariuszy partyjnych, posłowi Vilemowi Novemu. Podczas jednego z partyjnych zebrań zniesławił on pamięć jej syna, ogłaszając, że nie działał z żadnych patriotycznych pobudek, a na zlecenie zachodniego wywiadu. I chciał jedynie sfingować samospalenie, ale nieszczęśliwie pomylił chemikalia. Sprawa była oczywiście beznadziejna, nie do wygrania. Chociaż nie jest to typowy dramat sądowy, to sceny konfrontacji Burešovej z Novym, są istną emocjonalną bombą. Tym bardziej, im bardziej zdajemy sobie sprawę z tego, że to prawda. Krok za krokiem śledzimy zmagania pani adwokat i rodziny Palacha o prawdę i szacunek dla śmierci młodego człowieka.

A w tle kolejne dramatyczne wydarzenia, samospalenia i rozpoczynający się po krótkim zrywie powrót społeczeństwa do tzw. normalności.W filmie uderza też wierność obrazu do rzeczywistości. Momentami do tego stopnia, że może się wydawać że widzimy fragmenty autentycznych reportaży z tamtych dni. Twarze, miasto, gesty, wszystko jakby wyjęte z epoki. Ta dbałość jest o tyle zrozumiała, że reżyserka Agnieszka Holland, była wtedy w Pradze. Była uczestniczką wszystkich tych wydarzeń. Była też aresztowana. I też przeżywała wówczas swoje rozterki.Przede wszystkim jest to więc film o ludziach i czasach w których żyli. I trochę o tym, że czasy się może zmieniają, ale pytania przed jakimi nas stawiają, mimo innych okoliczności, są zwykle bardzo podobne.

- To wszystko nie są bohaterowie z marmuru czy z żelaza - mówi reżyserka filmu - to są zwykli ludzie, którzy mają wybór między większym lub mniejszym złem i którzy w pewnym momencie decydują się na coś bohaterskiego, ale nie dlatego że są bohaterami, ale dlatego, że mają głębszą potrzebę przyzwoitości niż przeciętna populacja. Zależało mi na tym, żeby to było realistyczne, ale jednocześnie żeby było w tym coś magnetycznego. Żeby było wierne epoce, ale jednocześnie, żeby było bardzo współczesne - dodaje.

Gorejący krzew - miniserial Czechy 2013, reż. Agnieszka Holland 
Niedziela 20:10 HBO

 

Znakomity tekst Mariusza Szczygła na stronie Gazety Wyborczej. 

telewidze.pl Codzienny wybór propozycji wartych do zobaczenia w TV na stronie TeleWidze.pl CODZIENNIE! 

niedziela, 03 marca 2013, jawojtko

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: